Uncategorized

(No Title)

No to teraz mam nowy nałóg — tiramisu pistacjowe! Deser, który nie tylko wygląda, jakby uciekł z witryny topowej cukierni w Gdyni, ale jeszcze smakuje jak marzenie po nocnym gastro-rajdzie. Po pierwszej łyżeczce zrobiłem wielkie oczy, po drugiej byłem gotów zatańczyć mazurka, a po trzeciej… cóż, miseczka świeciła pustkami. Pistacje? Idealnie wplecione, aksamitne, lekko słone — grają tu pierwsze skrzypce w orkiestrze smaku. Uwaga — przygotowanie wciąga, a potem już tylko ślinka cieknie i człowiek się łapie na tym, że kolejny kawałek to tylko na spróbowanie. Taaak, jasne… 😅🍰🥄

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *